,,Zaproponowałam świetnemu wokaliście jazzowemu Stanisławowi Sojce wspólne nagranie przebojów z tego filmu. Zgodził się, a Tonpress zrealizował nasz pomysł”

 

W 1979 r. Tonpress wydał jeden z najbardziej zaskakujących dla mnie singli, jeśli chodzi o Annę Jantar. Piosenki, które się na nim znalazły pokazują nie tylko zamiłowania artystki, ale przede wszystkim to, że polscy artyści mogą zaśpiewać światowe numery na bardzo wysokim poziomie. Krytycy byli przychylni tym wykonaniom, a czasopismo ,,Non Stop” skwitowało, że wykonanie nie ustępuje oryginałowi, więc po co przepłacać za Olivię Newton-John, skoro powstała tak dobra wersja tych piosenek u nas. Inni krytycy uważali, że polska wersja jest nawet o wiele ciekawsza. Zresztą statystyki mówią same za siebie: 10 miejsce wśród bestsellerów za rok 1979. Liczba sprzedanych egzemplarzy wynosiła 23 400.  Jak wspomniał Stanisław Sojka, z którym artystka zaśpiewała jedną z piosenek, te utwory były realizowane z myślą o podróży Ani do Stanów Zjednoczonych. Faktycznie – przełom lat 1979/1980 – to dla mnie taki ,,amerykański” okres. Piosenki z filmu ,,Grease” można było posłuchać nie tylko na koncertach u nas, ale także w Ameryce. Jak stwierdziła – takich utworów, które mają dość trudną linię melodyczną, brakowało jej w swoim repertuarze.

aj22

3333

(USA, kwiecień 1979)

,,Bardzo modny na świecie stał się muzyczny film, gdzie główne role kreowali Olivia Newton-John i John Travolta. Oczywiście jest to film zatytułowany ,,Grease” (…) Film wzruszył mnie, przypomniał mi lata młodości”

Chodzi o piosenki „You`re The One That I Want” i „Hopelessly Devoted To You”.  Jak wypadli nasi rodzimi artyści? Posłuchajcie! Utwory te zostały nagrane z towarzyszeniem orkiestry pod dyr. Zbigniewa Piszczka w Katowicach (07.03.1979)

Drugą z piosenek, Anna Jantar zaśpiewała sama

Stanisław Sojka postawił już pierwsze kroki na scenie muzycznej, choć kiedy dostał propozycję nagrania piosenki z Anną Jantar, był w klasie maturalnej w Liceum Muzycznym w Katowicach. Związany był początkowo ze studencką grupą ,,Puls”, później z zespołem jazzowym Extra Ball –  z którym śpiewał także Andrzej Zaucha. W 1978 r. dzięki dyrektorowi jazzowej wytwórni płytowej PolJazz, Stanisław Sojka zadebiutował solowo w Filharmonii Narodowej w Warszawie, w ramach cyklu „Jazz w Filharmonii”. Jego własne interpretacje standardów jazzowych i nie tylko ukazały się na jego pierwszej płycie  ,,Don’t You Cry” w 1979 r. Artysta ten, tak wspominał współpracę z Anną Jantar:

,,Wyrywałem się w świat i z chęcią zgodziłem się zaśpiewać w duecie, tym bardziej że Ania Jantar była przecież prominentną gwiazdą muzyki pop, piosenkarką znaną i bardzo kochaną (…) Spotkałem i przywitałem się z piękną kobietą, uśmiechniętą – o uroku osobistym wyjątkowego gatunku. Bardzo mnie to onieśmieliło, ale też zmobilizowało. W trakcie nagrywania dałem z siebie naprawdę wszystko. Zaśpiewaliśmy utwór: „You’re The One That I Want”, natomiast drugą piosenkę z filmu „Grease” Ania zaśpiewała już sama. Nagranie poszło nam bardzo sprawnie, trwało to wszystko zaledwie kilka godzin. Ania była profesjonalistką, ja natomiast jako młody aspirant też byłem bardzo skupiony i udało chyba nam się wtedy stworzyć bardzo udany singiel”

Tak wygląda płyta z singlem:

1 aj

2 aj-001

(źródło: discogs)

Jak wspomniałem, te piosenki można było usłyszeć podczas koncertów Anny Jantar. Zachowały się nagrania z koncertów: w Nowym Jorku (8.04. 1979) oraz w Szczecinie  (05. 1979). Zaśpiewała tam m.in.  „Hopelessly Devoted To You”. W 1980 r. podczas koncertów w Stanach Zjednoczonych śpiewała „You`re The One That I Want” – w duecie z Ireną Gałązką z zespołu TRAGAP. To także ważna informacja dla nas: wzbogacenie repertuaru o takie piosenki świadczyło o tym, że Anna Jantar była piosenkarką nowoczesną, która bardzo dobrze orientowała się na rynku muzycznym. Ludzie w tamtym czasie uwielbiali nie tylko ten film, ale również piosenki. Olivia Newton-John była wtedy ,,na topie”. Zresztą artystka sięgała po inne utwory amerykańskich artystów. Poniżej wspomnienia Ireny Gałązki, związane ze współpracą z Anną Jantar:

,,Polubiłyśmy się bardzo, śpiewałam z Nią na koncertach ówczesny przebój z filmu „Grease” – „You’re The One That I Want” i świetnie współbrzmiałyśmy wokalnie. Wykonywałam partię Johna Travolty! Ania – to był ogromny talent, zastanawiam się często, jak wyglądałaby dziś Jej kariera(…)W swoim domowym archiwum odnalazłam ostatnio przy okazji małego remontu kasetę magnetofonową z Jej koncertem w klubie „Zodiak”. Kaseta 30 lat leżała na półce, a i sprzęt, na którym była nagrana nie był najlepszej klasy. Jakość nagrań nie jest więc najlepsza. Wzruszająca jest to jednak pamiątka z zapowiedzią Ani naszego wspólnego występu: „A teraz w charakterze Johna Travolty – Irenka i przebój „You’re The One That I Want”.”

 

Nagranie z koncertu z dnia  8. kwietnia 1979 r. (klub polonijny „Skyline” w Nowym Jorku)

 

,,Drodzy państwo, kilka miesięcy temu bardzo modnym na całym świecie stał się muzyczny film, gdzie główne role kreowali Olivia Newton – John i John Travolta. Wiecie na pewno państwo o jakim filmie mówię. Oczywiście jest to film zatytułowany „Grease”, a ja przypomnę państwu teraz jedną z piosenek z tego filmu. Jej tytuł „Hopelessly Devoted To You”

 

12121

(USA, kwiecień 1979)

Nagranie z koncertu, który odbył się w Szczecinie w maju 1979 r.

,,Jako nowy zestaw proponuję państwu na chwilę zmianę nastroju i zapraszam do wysłuchania bardzo pięknej, lirycznej piosenki sławnego w ostatnich miesiącach na całym świecie filmu muzycznego „Grease”. Piosenkę w filmie tym śpiewała Olivia Newton John, zresztą nawiasem mówiąc piosenka ta pretendowała w tym roku do nagrody Oscara. Dzisiaj ja zaśpiewam ją dla państwa – jej tytuł „Hopelessly devoted to you”

 

 

Płyta z amerykańskim akcentem. Wykonanie piosenek na światowym poziomie. Singiel jest trudno dostępny – to prawdziwy biały kruk. Na szczęście doczekaliśmy się wersji cyfrowej tych piosenek. W 2010 r. na ,,Wielkiej Damie” zostały zamieszczone te dwa, nieśmiertelne utwory. A dwa lata później – na ,,Autobiografii”. Obok tych piosenek nie sposób przejść obojętnie. Ponoć sama Olivia Newton-John chciała poznać Annę Jantar – artystkę, która tak perfekcyjnie zaśpiewała jej piosenki. Wcale by mnie to nie zdziwiło… Czy Anna Jantar byłaby ,,polską Olivią Newton-John”? Nie wiadomo, choć jak sama powiedziała, lubiła śpiewać coś innego, coś nowego… Przyznam, że w takim repertuarze byłoby jej naprawdę do twarzy!

 

 

 

 

Reklamy

,,Powstał materiał bardzo pastelowy i kobiecy, a ja zawsze słuchałam mocniejszej muzyki, takiej jak Led Zeppelin, Police, Janis Joplin”

Swój pierwszy, solowy mini koncert z gitarą zagrała w Cafe Fiolka. Od początku marzyła by w muzyce było więcej serca niż rozumu, by wytwarzała więzy między ludźmi, którzy ją grają. Jak stwierdziła, nie liczy sie wykształcenie muzyczne a charyzma. Bez wątpienia ona ją miała od początku. Spytana o marzenia, odpowiedziała, że chciałaby mieć cadillaca, którym przemierzałaby Kalifornię. Inspirowali ją tacy artyści jak: Joni MItchell, Janis Joplin, Kate Bush, Betti Smith, Roberta Flack, Aretha Franklin, James Brown, Jimi Hendrix, Prince, The Sugarcubes czy B-52`s. Powiedziała, że właśnie od tych ,,wielkich tego świata” uciec nie można, bo oni rzucają cień na nas wszystkich. Jaka to była ogromna radość kiedy usłyszałem o tym, że Edyta Bartosiewicz wydaje ponownie swoją pierwszą, bliską memu sercu płytę – ,,Love”. I to z bonusami! Ale nie o ,,Love & more…” będzie dziś mowa. Zanim wpadnie w moje ręce, dziś zabieram Was na początek lat 90-tych. Źrodłem do wpisów będą wywiady artystki, głównie dla ,,Panoramy”. Jak wtedy postrzegana była Edyta i jak oceniała swoją solową płytę właśnie wtedy, kiedy zaczynała odnosić sukcesy na polskiej scenie muzycznej. Tytuł posta to właśnie słowa artystki z 1994 r. na temat albumu ,,Love”. Utalentowana, ambitna, rockowa, ale zawsze zmysłowa. Nie wyobrażam sobie swej wczesnej młodości bez głosu Edyty i piosenek, które podbijały nie tylko listy przebojów, ale serca milionów ludzi. W I połowie lat 90-tych imieniu ,,Edyta” przypisywano talent, w końcu obok Edyty Bartosiewicz, mieliśmy Edytę Górniak i Edytę Geppert – artystki, które także odniosły ogromne sukcesy. Wtedy nie sądzono, że rockiem może zawładnąć młoda dziewczyna. Jeszcze mentalnie Polacy z rockiem kojarzyli głównie mężczyzn. Na pewno zapoczątkowała nową erę w polskiej muzyce. Jak się cieszę, że po latach nieobecności powróciła z dobrą energią i takimi krążkami!!

h

Dobrze się stało, że Edyta trafiła do grupy Staff (Holloee Poloy) bo z nimi nagrała płytę, która dla wielu jest kultowa. Jak to Edyta mówiła na nazwę swojej grupy? ,,Ej polej”? Mokotowska Jesień Muzyczna, z której wyjechali z nagrodą otworzyła im drogę do sławy. Nagrali ,,The Big Beat”, gdzie wokal artystki czarował z każdą piosenką. Pokażę Wam okładkę kasety.

kas

Płyta wyglada tak:

1

43

34

Na stronie Edyty możemy przeczytać:

,,To nie jest do końca moja muzyka, ja doszłam do grupy chłopców, którzy grali ze sobą kilka dobrych lat, a ja byłam takim obcym ciałem, które nigdy nie mogło się zrosnąć z tym organizmem. Oni zresztą bardzo dziwnie układali piosenki, bo spotykali się na próbach, palili mnóstwo trawy, pili piwo. Ja wtedy w ogóle nie wiedziałem co to jest alkohol, a trawa, to było dla mnie jedno, wielkie świństwo. Oni aranżowali pomysły na bieżąco, ja potem układałam do tego linie melodyczne. Teksty powstały z moich angielskich pomysłów, ale wówczas nie czułam się jeszcze zupełnie na siłach. Zostałam rzucona na głęboką wodę — numery były trudne, pokręcone, chłopcy byli pod wpływem Prince’a i jazzujących, funkujących klimatów, a ja do tej pory byłam tylko dziewczyną grającą na gitarze jakieś tam swoje melodie. Teksty ostatecznie napisał Anglik, Michael Stoneman, który oparł swoje pomysły na tych właśnie moich zalążkach”

Osobiście uwielbiam te kawałki:

h1

,,Ludzie słuchając naszej muzyki stwierdzają, że jest to niekomercyjna awangarda, podczas gdy na Zachodzie takie granie jest na porządku dziennym”

Płyta ,,Love” – jak sama artystka wspomniała, nie zdobyła aż takiej popularności, ale stała się bardzo ważna i pokazuje możliwości głosowe naszej artystki. Krytycy muzyczni, choć przychylni temu albumowi, twierdzili, że polska publiczność woli bawić sie przy bardziej komercyjnej muzyce, którą łatwiej zapamietają. Rafał Paczkowski ,,wyprodukował” płytę, która wg artystki stała się ,,typową superprodukcją”. W czasie nagrywania płyty ,,Love” Edyta była w ciąży. To, że płyta nie przyniosła wielkich reultatów nie świadczy o tym, że słuchacze nie docenianiali artystki. Była przecież laureatką licznych nagród: „Magazynu Muzycznego” w kategorii wokalistka roku w latach 1990–1991, Nagrody Artystycznej Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego w 1990 r., nagrody Programu III Polskiego Radia im. Mateusza Święcickiego w 1991 r.. Wracając do ,,Love”:

,,Pamiętam, ze kiedyś Grzesiek Ciechowski przygotował dla mnie dwa teksty do ,,Love” – nie mogłam
tego zaśpiewać. Bałam się śpiewać po polsku i ten strach paraliżował mnie. Dopiero gdy zaśpiewałam kilka piosenek
z polskimi zespołami – Hey, Róże Europy, Kobranocka, Waglewski etc. – zaczęłam otwierać się na nasz język.
Na płycie ,,Love” w tekstach zawarte było bardzo dużo miłości”.

4

2

1

3

Kolejne płyty przynosiły pierwsze polskie piosenki. Wspomnę też o ciekawych wypowiedzi Edyty, na temat współpracy z artystami:

,,Najpierw był Wojtek Waglewski. Pamiętam, jak wyciągnął mnie na nagranie dwóch piosenek. Przyjechał do mnie i stwierdził, że napisał numer specjalnie dla mnie i tylko ja mogę go zaśpiewać. Ułożyłam do niego angielski tekst i to była jedyna angielska kompozycja, jaka znalazła się wtedy na jego płycie solowej, a drugi utwór był moim debiutem po polsku (…) Kobranocka. Śpiewałam na ich ostatniej płycie – Ku nieboskłonom, która wyszła dosyć dawno temu. Acid Drinkers. Przyjechałam do Izabelina, do Kaśki Kanclerz, do jej domu, w takiej odlotowej sukience, w jakiej chodzą już podstarzałe paniusie, jakiś duży dekolt, bez sensu wyglądałam. Wchodzę i patrzę, a tam jacyś heavy metalowcy. Nie wiedziałam jeszcze, co to za zespół, ale poznałam po włosach, że musza grać czad i jakąś groźną muzykę (…) Potem śpiewałam z Różami Europy. Nawet nie przewidywałam, że numer jedwab stanie się wielkim przebojem (…) Hey. Podoba mi się to, że są tacy schizofreniczni, zamknięci w sobie, skromni, nie widać po nich sukcesu, zostali tacy sami (…) z Humanem – to było też dla mnie wielkie przeżycie, ponieważ ich muzyka jest po prostu odlotowa i niesamowicie brzmi”

Płyta dla mnie genialna. Cięzko powiedzieć, które utwory podobają się bardziej, które mniej.

Ostatnio ucieszyła mnie wiadomość, że reedycja albumów będzie też na winylach! No cóż… widać, że ma się do czynienia z prawdziwą artystką! Płyta ,,Love” – to płyta dla ludzi wrażliwych, marzących o miłości, tęskniących. Pamiętam, ze nie znałem wtedy angielskiego, ale o uczuciach, które mi towarzyszyły podczas słuchania nie zapomnę nigdy!

ed1

,,Póki opłatek dzielony oczy łzą ciepłą nam szkli, świat jeszcze nie jest stracony, świat nie do końca jest zły”

Święta Bożego Narodzenia w polskich domach? Jest oczekiwanie prezentów, któremu towarzyszy śmiech dzieci i dorosłych, jest ciepło kominka, jest kolędowanie … Ale jest i smutek, intensywniejsze niż dotychczas wspominanie tych, których nie ma… są łzy. Są stoły nakryte najwytworniejszymi daniami, pełne ryb, pierogów i barszczu… są i takie, na których gości tylko symboliczny opłatek… W miastach ,,witają” nas pięknie udekorowane galerie handlowe, neony, reklamy, na których tryska radość z okazji świąt… Ale są i takie miejsca, gdzie jedynym blaskiem jest płomień świecy, który dogasając zabiera ostatnią nadzieję… Jest także ta płyta. Dla nas. Dla zwykłych ludzi. Bogactwo, które tkwi w muzyce oraz tekście. Opowiada o tym wszystkim, o czym się nie mówi w kolędach. Nie jest to tylko celebrowanie narodzenia małego Jezusa, ale pokazanie świąt oczami zwykłych ludzi. Opowiada o smutkach i radościach Polaków, ale zawiera też tradycyjne kolędy, które nucimy od dziecka. Ani wcześniej ani później nikomu nie udało się odtworzyć tak pięknie świątecznego klimatu… Krótka zapowiedź doskonale przedstawia cel tych piosenek:

,,Witamy Państwa serdecznie. Proszę Państwa – czasy, w których przyszło nam żyć nie szczędzą nam kłopotów oraz wydarzeń, które powodują w nas przestrach i zwątpienie. Nic dziwnego więc, że w tej sytuacji rozglądamy się pilnie za czymś, z czego można by czerpać radość i otuchę. Jestem przekonany, że nie ma na świecie nic bardziej optymistycznego i radosnego niż kolędy polskie. Jeśli ktokolwiek z Państwa nie jest jeszcze tego całkiem pewien to z pewnością przekonają go o tym: Halina Frąckowiak, Alicja Majewska i Andrzej Zaucha”

koledy_copy

Teksty te napisane zostały właśnie na to wyjątkowe wydarzenie, a muzykę i aranżację przygotował Włodzimierz Korcz. Alicja Majewska w jednym z wywiadów powiedziała:

,,I tak jeździmy z tymi kolędami po Polsce, śpiewamy je z towarzyszeniem fortepianu Włodka, nieraz także orkiestry, i wielokrotnie dostrzegamy, jak ludzie wspaniale je odbierają, a później dzielą się swą radością, wzruszeniem, uniesieniem z nami”.

Halina Frąckowiak tak wspominała:

„Nigdy nie przypuszczałam, czym staną się dla mnie te kolędy. Dzięki nim przeżyłam tyle szczęścia, ile tylko dać może wspólne śpiewanie z najlepszymi przyjaciółmi o radości i nadziei. Dzięki nim przeżyłam tyle bólu, ile tylko sprawić może utrata kogoś, kto jak się wydawało,
cały był przepełniony tą radością i nadzieją”.

Kolędowanie w Teatrze Stu miało miejsce 8 października 1991 r. Śpiewali: Halina Frąckowiak, Alicja Majewska i Andrzej Zaucha. Smutniejszą odsłoną kolędowania w Krakowie było to, że trzy dni po występie Andrzej Zaucha został zamordowany.

,,W białej ciszy, pogrąża się miasto,
pierwszą gwiazdką migoce już noc.
Pachnie pasta, choinka i ciasto.
.”

,,Dodatkowe nakrycia na stole,
k
rzesła tych, co odeszli już stąd…”

13f5df33c6c6d345

,,Przed Świętami Bóg strapiony
Obserwuje nasze strony
Myśli: Strach tam posłać syna
wszak zmarnieje mi dziecina”

,,Idzie kolęda, polska kolęda drogą, bezdrożem,
szuka kolęda wielkiego Święta, znaleźć nie może,
Pozamykane okna i serca w nich zimne ognie
także kolędzie, tam gdzie przybędzie niezbyt wygodnie”

,,Trzeba nam, trzeba bardziej niż chleba Dobrej Nowiny
Gwiazdy przewodniej, w czas niepogodny nie z naszej winy…”

9816169-3

,,Anioł mówił do chłopaków – nie masz szopki bez Polaków!
Więc kapotę na grzbiet bierzcie i do Betlejema spieszcie”

,,A jutro pozbieramy, okruchy po kolędzie
I z trwogą zapytamy, co z nami dalej będzie?
A jutro znów ruszymy w ten marsz przez pory roku,
przez szarość, przez codzienność, mizerię i niepokój”

9816169-4

Nie tylko choinka, jemioła czy świąteczny stół powinny być ozdobą naszych domów – ale i muzyka. Piękne teksty to zasługa m.in. Marii Czerkawskiej, Magdy Czapińskiej, Jacka Korczakowskiego, Wojciecha Kejne i Ernesta Brylla.

Pod koniec płyty można usłyszeć takie słowa:

,,Proszę Państwa! Kolęda to wspólne śpiewanie, to wiara w rzeczywistość pełną nadziei, prostych radości i ładnych smutków. Myślę, że powinniśmy sobie wszyscy nawzajem życzyć więcej kolędy,
a nawet i pastorałki w naszym życiu”

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę spokoju i nadziei na lepsze jutro. Byśmy chociaż w te chwile oczami dziecka mogli spojrzeć na otaczający świat. Życzę, aby polskie kolędy i pastorałki gościły śmielej w naszych domach… i w sercach.

                                                                                                         Michał Matejczuk

,,Nie ma dziś biednych, nie ma bogaczy w ogromie wszechmiłości”

,,Aniele Stróżu, wiesz
Jak nam potrzebny śmiech
Nie proszę cię o wielkie znaki
Przynieś mi z nieba dowcip jaki
Abym się pośmiał też”

Góralska wersja kolędy ,,Oj maluśki, maluśki” – najpiękniejsze wykonanie jakie znam 🙂

,,Oj maluśki, malusieńki, maluśki
Pon Jezus nieduzy,
Usiadł se na psypiecku, psypiecku
fajecke se kuzy”

,,Boże, coś zrodzony w biedzie
Spójrz na ziemię tę zbiedniałą
Wiesz, jak jest, gdy się nie wiedzie
Gdy nic prawie nie zostało”

,,Wiedzieliśmy wówczas, że ze względu na cenzurę nie ma szans na ukazanie się płyty, a ponieważ Trojanowscy wkrótce wyjechali za granicę, nie staraliśmy się nawet o jej wydanie”

Wspomnienia Tadeusza Nalepy dostarczyła mi okładka kasety ,,Pożegnalny cyrk” – wspólne dzieło artysty z Izabelą Trojanowską. W Teatrze STU w lipcu 1982 r. podczas jednej sesji nagraniowej zarejestrowano dziewięć piosenek. Cenzura nie pozwoliła na wydanie tego albumu…Dziś – w czasach, kiedy powstaje tyle piosenek, o różnych treściach, przekazach, trudno sobie wyobrazić, że 30 lat temu piosenki, które były politycznie niewygodne – ,,aresztowano”.

1 (2)

Na początku lat 80-tych to Izabela Trojanowska wyznaczała trendy w muzyce. Jako artystka, jeździła po świecie, obserwowała jak żyją jej rówieśnicy za granicą. W sklepach, na półkach był tam nie tylko ocet, a do jedzenia nie dawano ziemniaków z kefirem. Chciała śpiewać o tym co było złe w kraju, o tym co boli Polaków. Została tym samym wrogiem numer jeden dla władzy i bohaterem dla społeczeństwa.

10349969_738468039574934_6828948273128491450_n

,,Solidarność wywarła bardzo duży wpływ na moje życie. Na spotkania mojego pierwszego fan klubu w Gdańsku przychodził pan Lech Wałęsa (…)Bardzo mu się podobało. Był moim fanem i dostał nawet legitymację członkowską nr 1.”

Występ z utworem ,,Pieśń o cegle” spowodował, że i ,,Solidarność” odwróciła się od artystki. Podczas występu w Opolu Izabela miała na sobie czerwony krawat. Tym samym wybuchła afera – uznano, że artystka sprofanowała symbol Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej.

,,Wtedy „Solidarność”, do której należałam, nawoływała do strajków, do bojkotu. Ja myślałam, że zrobię więcej, kiedy zaśpiewam „Cegłę”, kiedy telewizję okupuje już wojsko. Myślałam – najwyżej mnie aresztują. Okazało się, że „Solidarność” odczytała to odwrotnie…”

„Pieśń o cegle” np. była w czasach Solidarności piosenką niepoprawną, niegrzeczną politycznie. Nagrywaliśmy ją w Poznaniu i wymyśliliśmy sobie, że będzie to piosenka śpiewana jak w kabarecie przez chłopca z Hitler Jugend. Śpiewałam ją falsetem, tworzyły się chóry, powstał naród i budowaliśmy nowy dom – hutę, która jak wiemy zepsuła płuca Krakowa i okolic”

photo

W jakich okolicznościach powstała ta płyta? . Odwołuje się do wspomnień Tadeusza Nalepy

,,Powiedziałem mu wtedy, że Iza zasługuje na to, aby ktoś przygotował jej jednolity materiał muzyczny, który pozwoliłby na pełne pokazanie jej możliwości wokalnych. Janek (tj. Jan Borysewicz) pochwycił tę sugestię i od razu zapytał: Może ty byś się zgodził? Odpowiedziałem: Chętnie, tym bardziej że dziewczyna bardzo ładna. Musiało to zabrzmieć poważnie, bo za kilka dni zjawili się u mnie Iza z mężem i Janek z Honoratą – swoją narzeczoną. Przy bramie powiedziałem do Izy pół żartem: Panią to chyba gdzieś już widziałem. Za kilka dni miałem materiał, który Iza zabrała do Stanów, gdzie właśnie występowała. Po przyjeździe była już przygotowana do nagrań. Pozostała kwestia tekstów. Marek Trojanowski zaproponował, żebyśmy teksty napisali sami. Dwa są Jerzego Siemasza. Taka oto jest historia tej płyty”

++

Jedną z piosenek na albumie jest utwór ,,Graj, nie żałuj strun”. Nagrała ją później Gayga i z tą wokalistką jest ona kojarzona. Jednak prawda jest taka, że to utwór napisany dla Izabeli Trojanowskiej.

Jedyne, co masz, to tę swoją gitarę
i struny stare, co je kiedyś dostałeś…

3(1)

Album zawiera piosenki, które ukazują sytuację Polaków, żyjących w ówczesnym systemie. Ja bardzo lubię ,,Jedzie, chłopak jedzie” i ,,Dźwignij się Grenado”

 

Jedzie chłopak, jedzie do obcego kraju.
A nuż za horyzontem
Dom dla niego mają!
Tam została ona,
Może trochę wspomnień.
Rodzinne strony mija.
Wierzy, że zapomni

 

Więc obudź ze snu się nareszcie,
Pokonaj lęk, co Cię tak dręczy.
Gdy słońce schowa się za chmury,
Zaraza najmocniejszych zmęczy…

Szykanowana przez władzę, ,,spalona” w ,,Solidarności” udała się na emigrację.. W 1993 r. oficjalnie ukazała się premiera tego albumu. Lepiej późno niż wcale…  O dokonaniach Izabeli Trojanowskiej w latach 80-tych mówi się wiele, ale najczęściej odnosi się to do jej dwóch płyt (,,Iza” 1981 i ,,Układy” 1982). Zmyłką jest właśnie data premiery. Poprzez swą niepoprawność polityczną jest to płyta ,,historyczna”. Jest także przykładem na to, że piosenka może stanowić zagrożenie. Płyta – legenda. Na jej przykładzie pokolenia mogą uczyć się o cenzurze i systemie panującym w PRL-u.

trojanowska_1357813807

,,Piękny głos nie jest dla mnie wartością samą w sobie, ale instrumentem pozwalającym przekazać nasze emocje i uczucia (…) mój śpiew rodzi się nie w gardle, lecz w sercu”

Od zawsze marzyła by śpiewać, ale raczej dla polskiej publiczności… Nic dziwnego, podbój świata to przecież rzecz niemożliwa… Los w tym przypadku zdecydował inaczej. Ta piękna przygoda związana jest przede wszystkim z jej pierwszym ,,menedżerem” Wiktorem Kubiakiem, którego znała już od czasu występów w musicalu ,,Metro”. Dzięki niemu mogła wystąpić w londyńskim klubie, który skupiał muzyczny świat, zwabiał ,,wyłapywaczy” talentów… Występ spodobał się na tyle, że otrzymała owacje na stojąco. Dla Witolda Kubiaka nie było to zaskoczeniem. Widział przecież, jak na Broadway`u oklaskiwano Edytę w taki sposób… To był taki punkt zapalny do tego by tworzyć coś na większą skalę. Po występie w klubie zaczęto namawiać Edytę na współpracę. Mimo, że uwielbiała śpiewać po angielsku, to ta cała sytuacja wzbudzała początkowo strach u artystki…Zaryzykowała.

,,Kiedy pojawiła się propozycja, by producentem mojego albumu został Chris Neil, zdecydowaliśmy się na to natychmiast również dlatego, że on lubi głosy i nie stara się ich zdominować”

01

Producent ten, współpracował m.in. z Celine Dion, Cher, Rodem Stewartem czy Bonnie Tyler. Studia londyńskie to były miejsca, do których zjeżdżali artyści z całego świata. Pełen profesjonalizm, nowoczesny sprzęt, a przede wszystkim podejście do artysty – nic dziwnego, że przybywali tam najlepsi… Producent przygotował dla Edyty wiele piosenek, kilka niestety artystka musiała odrzucić. Edyta Górniak dostała wielki kredyt zaufania. Zazwyczaj najlepsze piosenki trafiały do artystów, którzy już są znani i robią karierę na świecie – w tym przypadku takie piosenki zostały podarowane debiutantce.

,,Jestem pewna, ze ta płyta będzie różniła się od płyt Mariah Carey choćby tym, że ja nie skupiam się na technice śpiewania, tylko na interpretacji”

05

,,W Metropolis Studio inna jest atmosfera podczas nagrywania. Tu wszyscy rozumieją, jak wiele zależy od psychicznej dyspozycji artysty. Dla tych ludzi jest oczywiste, że im lepsze warunki stworzy się artystom, tym lepszy będzie efekt nagrania. Świadczy o tym jeden szczegół: w studiu zawsze oprócz producenta i realizatora jest asystent, który ma wiele
merytorycznych zadań, ale również opiekuje się artystą. Już pierwszego dnia usiadł ze mną i zapytał, jaką lubię herbatę, czym słodzę, miodem czy cukrem, jaką temperaturę lubię mieć w studiu podczas nagrywania (…) czy nagrywam na bosaka czy w butach”

02

Praca nad albumem trwała 18 miesięcy. Światowa premiera miała miejsce 7 listopada 1997 roku, natomiast w Polsce – 10 listopada. 22 listopada płyta w Polsce została wzbogacona o trzy dodatkowe utwory Hunting High & Low”, „Coming Back to Love”, „Hope for Us” (duet z Jose Carrerasem) i nowa wersja piosenki „Anything”. W Japonii płyta ta nosiła nazwę ,,Kiss me, feel me”. Zapytana co zmieniło się od czasu wydania anglojęzycznej płyty, odpowiedziała, że wydarzyło się tak wiele, że zabrakłoby miejsca na opisanie tego i że nic nie kształci bardziej jak podróże. Zwiedzała wiele, ale… studia radiowe i telewizyjne. Tak naprawdę na nic innego czasu nie było. Edyta wspominała, że czasem budząc się w hotelu nie wiedziała, gdzie dokładnie jest. Zdarzyło się jej na lotnisku, że zapomniała skąd przyleciała, a że nie miała odcinka karty pokładowej, to musiała zadzwonić do Warszawy do swojej asystentki i spytać skąd dzisiaj miała przylecieć. Można sobie wyobrazić jaki to był dla artystki ogromny wysiłek.

,,Kiedy rok temu zobaczyłam plan promocyjny przewidziany dla płyty ,,Edyta Górniak” byłam bardzo podekscytowana. Wtedy – czytając kilkadziesiąt stron maszynopisu, a potem rozmawiając z przedstawicielami EMI International podczas konferencji w Londynie – nie potrafiłam sobie wyobrazić, co to wszystko będzie oznaczało w praktyce. Promocja płyty w tylu krajach jednocześnie to niewyobrażalne tempo życia, ciągły wyścig z czasem, możliwościami i wytrzymałością”

1610b5234bbe7b1cgen

0e06b67eea64fd69gen

Edycja europejska:

R-1105543-1192398199R-1105543-1196598127

R-1105543-1196598021

Edycja polska: reedycja

R-1153901-1198708570R-1153901-1198708654

R-1153901-1198708869R-1153901-1198708893

R-1153901-1198708598

Edycja japońska

R-1144855-1195721284R-1144855-1391603393-4272

R-1144855-1391603395-5087

Japońska wersja singla ,,One and one” wzbogacona jest o piosenkę ,,Never will I”, która nie została wydana nigdzie indziej. Dopiero w 2010 na reedycji ,,Złotej Kolekcji” pojawił się ten utwór. A szkoda, bo to jedna z najpiękniejszych jej piosenek.

R-1154321-1199277317R-1154321-1196540383

No i moja największa gratka: single ,,When you come back to me” i ,,One and one” ukazały się także na …winylu!!!

2

3

4

Podczas promowania swojej płyty w Japonii miała dobry kontakt z tamtejszą publicznością. Według niej Japończycy to wrażliwy naród, który zna polską kulturę i sztukę (m.in. twórczość Chopina). Pytali Edytę m.in. o to, dlaczego polskie filmy są takie smutne. Sama przyznała, że czuła się czasem jak ambasador swego kraju. Ludzi naprawdę interesowało skąd pochodzi, jak smakuje polska kuchnia, jak wygląda sztuka i kultura.

,,Przez ostatnie pół roku promowałam tę płytę w Europie. Wcześniej w Azji (do której wracam tuż na początku przyszłego roku) i Afryce Południowej. W ciągu tych ostatnich kilku miesięcy odwiedziłam po kilka razy prawie wszystkie kraje Europy Zachodniej. W każdym z nich udzieliłam około 25 wywiadów prasowych, radiowych i telewizyjnych. Miałam wiele sesji fotograficznych oraz koncerty przeznaczone dla mediów i wytwórni płytowych. Odwiedziłam cztery kraje tygodniowo, mając tylko jeden dzień wolnego w miesiącu”

09

10

06

brown002n

Pierwsza międzynarodowa płyta artystki sprzedała się w nakładzie ponad 350 000 egzemplarzy. Ostanim krajem promocji płyty miała być Anglia. Artystka zauważa, że to najtrudniejszy rynek, gdyż otwarty jest on bardziej na artystów rockowych. Jednak wspomniała, że pojawiła się w Wielkiej Brytanii składanka ,,Wicked Woman”, która zawierała jej piosenkę ,,When You Come Back To Me”. Do kilku piosenek nakręcono teledyski, które emitowano w najwazniejszych stacjach muzycznych m.in. francuskiej M6 i niemieckiej Vivie. Na temat swojego albumu artystka opowiedziała także w wywiadzie telewizyjnym. Zachęcam gorąco!

07

08

Jestem bardzo wybredny, jeśli chodzi o muzykę. I na pewno wymagający. Jedne piosenki mogę cenić za to, że przekazują prawdy życiowe w subtelny i piękny sposób, drugie za to, że śpiewający w nich artyści głosem potrafią stworzyć dzieło sztuki, inne za chwytające za serce aranżacje, a jeszcze inne za to, że jako jedyne mnie rozumieją bez zadawania zbędnych pytań… Ta płyta pasuje do każdej z tych kategorii. Pierwsza międzynarodowa płyta Edyty Górniak to dla mnie nie tylko jedna z najbardziej zmysłowych, ale także osobistych płyt i w zupełności trafia do mojej wrażliwości…

e19yo9sy

,,W każdej chwili naszego życia, nawet najbardziej mrocznej, możemy być kochani, ale to wszystko musi najpierw wyjść od nas”

Dość często na moim blogu będę odwoływał się do wywiadów, które publikuje czasopismo ,,Zwierciadło”, bo uważam, że to są szczere i mądre rozmowy, które powinny dotrzeć do jak największej liczby czytelników. Obok wywiadu z Grażyną Łobaszewską, o którym już pisałem, bardzo cenię sobie rozmowę z kobietą, która albumem ,,Ocalona” podbiła moje serce na dobre.

Monika Kuszyńska – bo o niej mowa, należy do grona tych wokalistek, które nie muszą robić wokół siebie wielkiego show, fajerwerków, masy dekoracji by oczarować słuchacza. Płyta stała się dla fanów prawdziwą ostoją spokoju, nadziei i wiary w lepsze jutro. Przy tej płycie nie tańczy się na domówkach, ale wzrusza i rozmyśla.

 

,,Jedyne, co planowałam na 2012 rok, to było wydanie płyty „Ocalona”. Udało mi się nią zamknąć i podsumować kilka ostatnich lat. Wróciłam do koncertowania. Gdy spoglądam wstecz, to myślę, że wszystkie te wydarzenia wymagały ode mnie wiele odwagi.”

 

To dla mnie najpiękniejsza piosenka z tego krążka. To wszystko zaczęło się od tej piosenki. Mimo, że wcześniej czekałem na tę płytę, zwłaszcza kiedy pojawiła się piosenka ,,Nowa rodzę się” w ducie z Beatą Bednarz. Wywiad zawiera  piękne wypowiedzi, które na długo utkwiły w mojej głowie i sa tymi, do których wracam. Oto jedna z nich:

,,Społeczeństwo, media kreują dość jednolity obraz tego, jak ma wyglądać dziś atrakcyjny człowiek. Na szczęście od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto wyłamuje się z tych schematów, i to mnie zawsze cieszy. Bo wybija nas z takiego sztampowego patrzenia na drugą osobę. W ogóle wizerunek wydaje się teraz ważniejszy niż to, co w środku. Ale może dopiero gdy człowiek przeżyje coś trudnego, potrafi dostrzec, co jest istotne. Kiedy mówię, że wygląd nie jest najważniejszy, to dlatego, że tego doświadczyłam. Nie namawiam, by przestać o siebie dbać, ale żeby zachować zdrowe proporcje. Gdy patrzę z perspektywy czasu na siebie – dwudziestoparoletnią dziewczynę, której niczego zewnętrznie nie brakowało – to widzę, jak mimo to byłam pełna kompleksów. Wszyscy dążymy do jakiejś chorej perfekcji, która nie istnieje. Jeśli mogę mówić o dobrych stronach moich doświadczeń ostatnich lat, to byłoby to właśnie nabranie dystansu do samej siebie. Łatwiej się wtedy żyje”

Właśnie w trudnych chwilach docenia się bliskich ludzi, którzy są i wspierają. Trudne momenty pokazują inną perspektywę, na wierzch wypływają inne wartości, które gdzieś wcześniej tonęły w tym wirze spraw, ciągłej bieganinie.

,, Bo przebywanie z kimś w takim stanie, w jakim wtedy byłam, to bardzo intymna relacja. Nie każdego chciałam dopuścić do siebie i w sumie poczułam ulgę, że niektórzy nie czuli się na siłach, by mnie odwiedzić. Na szczęście kilka osób trwało przy mnie wiernie, bo sama nie dałabym rady „

Osobiście, dziękuje p. Monice Kuszyńskiej, że piosenką ,,Moja i Twoja nadzieja”  na tegorocznym festiwalu opolskim przelała na nas tyle pięknych uczuć  i wspomnień. Z niecierpliwością czekam na nowe projekty i piosenki. Liczę na to, że będzie tego więcej i więcej, a płyta ,,Ocalona” to dopiero początek najpiękniejszej drogi dla artystki!

Obrazek

 

,,Czuję się odpowiedzialny za przekazanie młodszemu pokoleniu dobrej muzyki, którą robiono wiele lat temu”.

1

W jednym z wywiadów dla Newsweeka w 2012 r. Michael Buble odpowiedział właśnie tak na pytanie, dlaczego śpiewa stare piosenki… Ja sam bardzo lubię muzykę z lat 50-tych i 60-tych, zwłaszcza zespół The Platters, w którego muzyce jestem zakochany po uszy. Karierę Michaela śledzę od 2008 r. i uważam, że to człowiek wyjęty właśnie z tamtych czasów. On czuje muzykę, a styl śpiewania świadczy o prawdziwej dojrzałości artystycznej i wrażliwości.

Dziś chciałbym przedstawić najlepszą jak dla mnie płytę z 2013 r. – ,,To be loved”, która zaśpiewana jest po męsku, z wyczuciem i tak zmysłowo, że przyda się na pewno przy każdej randce tylko we dwoje.

,,Moja nowa płyta opowiada o miłości, szczęściu, zabawie i innych pysznościach”

177877

Wersja deluxe wzbogacona jest o mój ulubiony kawałek, a mianowicie cover zespołu The Ronettes – ,,Be my baby” z 1963 r. Zresztą co tu dużo pisać..

2

Bardzo przejmującą piosenką jest  ,,Close your eyes”. Od pierwszego przesłuchania płyty ten kawałek wywołał we mnie największe emocje. Jest to porywająca ballada, nie do końca przedstawiona jako utwór z minionej epoki. Pojawiło się oficjalne video do tego singla.

W wywiadzie dla BBC News:

,,Zawsze pisałem piosenki o miłości, stracie i tęsknocie. Siadałem przy pianinie, zaczynałem pracę nad brzmieniem
i słowami, a piosenki przychodziły same. Tak, byłem wtedy pijany.”

Oczywiście, nie można tego odbierać zbyt dosłownie  🙂

No i wisienka na torcie…Utwór, którego muzyka zabiera w lata 50… Tekst… romantyczny

i seksowny…głos Michaela bardzo emocjonujący…

Oczywiście piosenki ukazały się na winylu. Z czego się naprawdę cieszę. Takie piosenki najlepiej brzmią w takiej postaci.

1

Miłego słuchania!

3